W walce o uwagę odbiorców publicyści sięgają czasem po niecodzienne metody. By zwrócić uwagę na zmiany klimatyczne, brytyjski dziennik Guardian i doktor Andy Reisinger z Intergovernmental Panel on Climate Change (ICCP; pol. Międzynarodowy Panel ds. Zmian Klimatu) wyjątkowo zręcznie posłużyli się językiem.

 

Kryzys klimatyczny to bez wątpienia jeden z (nomen omen) najgorętszych tematów roku 2019. Aktywiści dwoją się i troją, by zaangażować w ochronę nadwyrężonej przyrody jak największe masy ludzi. W ramach bicia na alarm znany dziennik Guardian w bardzo świadomy sposób posłużył się normą językową w swojej redakcji. Wyróżnienie za kreatywną formę przekazu wędruje z kolei do doktora Andy’ego Reisingera z ICCP.

To już nie problem, to kryzys!

W procesie komunikowania globalnych problemów i kształtowania postaw wobec kwestii wielkoskalowych ważna rola przypada, rzecz jasna, mediom. Świetnie zdaje sobie z tego sprawę zespół Guardiana pod wodzą Katherine Viner. W maju tego roku gazeta ogłosiła zmiany w redakcyjnym style guidzie. Zamiast „climate change” preferuje się bardziej zdecydowane „climate emergency”, „crisis” lub „breakdown”, a „global warming” powinno zastąpić mocniejsze „global heating”. „Wildlife” z kolei ma zastąpić zagadkową „biodiversity”, „fish populations” oddają rybom nieco rybich praw, wypierając dość utylitarnie brzmiące „fish stocks”, a „climate science denier” to, zdaje się, wyjątkowo uparty „climate sceptic”.

 

 „Instead of “climate change” the preferred terms are “climate emergency, crisis or breakdown” and “global heating” is favoured over “global warming”, although the original terms are not banned.”

Katharine Viner

 

Jak wyjaśniono, nowe sugestie podyktowane były potrzebą jasnego i naukowego określenia skali zagrożenia i zakomunikowania jej czytelnikom. Sądząc po reakcjach mediów i naukowców zapytanych o opinię przez Science Media Centre, zmiany zostały przyjęte pozytywnie. Niektórzy podnoszą, co prawda, że określenia tak dobitne jak „climate breakdown” wykraczają poza naukową precyzję. Niemniej jednak działania podjęte przez redakcję Guardiana wskazuje się jako przykład odpowiedzialności prasy i świadomego wykorzystania języka w kształtowaniu postaw społecznych.

 

Poezja końca świata

Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu opublikował niedawno streszczenie przygotowanego na zlecenie ONZ Raportu specjalnego nt. zmian klimatu, pustynnienia, degradacji gruntów, zrównoważonego zarządzania gruntami, bezpieczeństwa żywnościowego i przepływów gazów cieplarnianych w ekosystemach lądowych. Streszczenie – bo całość raportu to niemal 1000 stron treści przygotowanych z myślą o głowach państw i komitetach środowiskowych. Treści to jednak ważkie i oparte na dogłębnych badaniach i tytanicznej pracy przygotowujących raport naukowców. Z tego powodu Andy Reisinger z ICCP postanowił je skondensować i przybliżyć szerszej publice na twitterze…w formie krótkich wierszy haiku.

 

Nie jest to zupełna nowość – Reisinger z powodzeniem tworzył klimatyczne haiku już w ubiegłym roku, po publikacji raportu klimatycznego Global Warming of 1.5 ºC. Wierszyki, choć pozbawione dokładnych danych i wskazówek zawartych w raporcie, zwróciły na niego uwagę i skutecznie komunikują jego główne przesłanie. Całość tegorocznego raportu można podejrzeć tutaj.

 

Na szczęście tłumaczenie to zajęcie wyjątkowo ekologiczne. Zużywamy coraz mniej papieru i materialnych zasobów w ogóle; nawet do pracy często wcale nie dojeżdżamy, pracując w zaciszu własnego łóżka domu.  Warto jednak poświęcić moment na przeczytanie eko-haiku i zastanowić się, co sami możemy zwojować odpowiednio dobranym słowem.

 

 

 

W CS mamy bogate doświadczenie w tłumaczeniu raportów CSR. Sprawdź ofertę lub napisz do nas na service@csx.pl