Wielu tłumaczy freelancerów zastanawia się w jakie narzędzia warto zainwestować, by pracować lepiej i wydajniej. Jednym z popularniejszych jest ApSIC Xbench – aplikacja do kontroli jakości opartej na w pełni konfigurowalnym systemie testów. Na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana, jednak warto przebić się przez jego szorstki design, Xbench oferuje bowiem kilka funkcji, które w pracy tłumacza (lub biura tłumaczeń) mogą okazać się wyjątkowo wartościowe.

 

1. Kontrola jakości tłumaczenia

Zasadnicza funkcja Xbencha to kontrola jakości tłumaczenia w oparciu o zadane listy kontrolne i testy logiczne. Część z nich, na przykład sprawdzanie poprawności ortograficznej i interpunkcyjnej oraz kontrola liczb i duplikatów, jest dostępna i przeprowadzana domyślnie. Program bez trudu znajdzie także segmenty nieprzetłumaczone lub zawierające błędne tagi i dopasowania alfanumeryczne. Dodatkowo możemy zadać Xbenchowi na przykład:

– sprawdzenie spójności tłumaczenia z glosariuszem;

– sprawdzenie spójności tłumaczenia z wybraną nadrzędną pamięcią tłumaczeń (np. zweryfikowaną przez klienta);

– przeszukiwanie pod kątem list kontrolnych zlecenia, uwzględniających błędy, które z dużym prawdopodobieństwem wystąpią w tłumaczeniu (np. trudno wykrywalne literówki – coming form zamiast from);

– przeszukiwanie pod kątem własnych list kontrolnych, które tłumacz może budować na podstawie obserwacji własnych błędów.

Niestety kontrola jakości w Xbenchu generuje mnóstwo tzw. false positives, czyli podejrzanych wyników, które w rzeczywistości nie są błędami. Wielu tłumaczy ceni sobie jednak konfigurowalność testów i dokładniejszą weryfikację niż ta oferowana przez moduły QA w narzędziach CAT.

Xbench i kontrola jakości tłumaczeń

 

Istotny fakt: Xbench to narzędzie zaprojektowane do analizy, a nie do edycji plików. Oznacza to, że dostarcza jedynie raport błędów, które musimy poprawić w głównym środowisku roboczym. Jeżeli jednak korzystamy z memoQ lub Tradosa, mamy do dyspozycji znaczące ułatwienie. Zakładając projekt w Xbenchu, można ustawić go jako tłumaczenie w toku (ongoing translation), co ułatwia odnajdywanie błędów w oryginalnym pliku i nanoszenie zmian na bieżąco.

2. Porządkowanie zasobów – glosariuszy i pamięci tłumaczeń

Xbench pomoże uporządkować nie tylko tłumaczenie, ale i zasoby, które wykorzystujemy do jego realizacji. Lista plików obsługiwanych przez program jest bardzo długa i zawiera także pliki pamięci tłumaczeniowych, które możemy zaimportować jak zwykłe dokumenty. Również bazy terminologiczne nie będą stanowiły problemu, niezależnie od tego, czy przechowujemy je w formacie używanego CAT-a, czy w pliku excelowskim lub najzwyklejszym formacie .txt.

Tak jak w przypadku dokumentów, tworząc projekt z myślą o porządkowaniu pamięci tłumaczeniowych, możemy wybrać nadrzędną bazę terminologiczną lub pamięć, z którą uzgodnimy pozostałe pliki.

3. Konwersja plików

Niejako „przy okazji” Xbencha można wykorzystać także do konwersji plików do formatu tmx, txt lub excel. Możemy w ten sposób przekształcić dowolny dwujęzyczny plik (na przykład zbudowany z pomocniczych tłumaczeń lub materiałów klienta) w pamięć tłumaczeniową na potrzeby kolejnych zleceń. Żeby to zrobić, należy utworzyć projekt w Xbenchu z dwujęzycznym plikiem w dowolnym obsługiwanym formacie. Po utworzeniu projektu wybieramy Eksportuj elementy (Export items) i konfigurujemy interesujące nas opcje, w tym format wyjściowy i języki dokumentu.

Wyeksportować można cały projekt (wszystkie segmenty) lub sam glosariusz.

Xbench i kontrola jakości tłumaczeń

 

Firma ApSIC zapewnia możliwość bezkosztowego sprawdzenia, jak będzie się układać nasza współpraca z Xbenchem. Na stronie internetowej producenta można pobrać darmową wersję 2.9 lub zamówić licencję umożliwiającą korzystanie z najnowszej wersji (3.0). Jako uzupełnienie bieżącej wersji dostępne są wtyczki do programów CAT firmy SDL (Trados i Passolo). Można też pobrać dodatki do Chrome’a, dzięki którym Xbencha zintegrujemy z CAT-ami działającymi w przeglądarce (Matecat, Memsource, Transifex, Smartcat).

 

 

 

 

 

W CS automatyczna kontrola jakości to jeden z kilku etapów QA, jednak dobrze wiemy, że nie wszystko można zostawić maszynom. Za ostateczny styl i kształt tekstu zawsze odpowiadają profesjonalni tłumacze.