Wszyscy znamy słowa-klucze z ubiegłego tygodnia: koronawirus, liczba zakażonych,  izolacja, stan epidemii. Większość wydarzeń i spotkań została odwołana, a kto może, zostaje w domu. Tymczasem firmy liczą straty, bo że pandemia COVID-19 zmieni krajobraz biznesowy, to już pewnik. Jak w nowej sytuacji radzi sobie rynek tłumaczeń?

 

Tak było w Chinach

Jako dotknięte epidemią najwcześniej, Chiny już w połowie lutego zaczęły analizować skutki COVID-19 dla swojej gospodarki. Pod koniec miesiąca ukazał się raport Beijing Language and Culture University[1] dotyczący wpływu wirusa na sytuację dostawców usług językowych (LSPs).[i]

W badaniu wzięło udział 113 dużych i średnich przedsiębiorstw z branży językowej. Jak czytamy w raporcie, zdecydowana większość (90%) badanych w   lutym prowadziła działalność w trybie telepracy, przy czym większość jest zadowolona z efektywności pracy wykonywanej zdalnie.

O ile efektywność samych LSP ani dostępność tłumaczy-freelancerów nie spadła, wyraźne są obawy o  obroty, które zwłaszcza w  przypadku większych dostawców są ściśle powiązane z  obrotami klientów. 64% badanych spodziewa się strat lub wręcz konieczności zamknięcia biznesu. Największe straty odnotowano w tłumaczeniach ustnych i public relations. Ponadto najbardziej ucierpiały usługi świadczone w parze z językiem angielskim (ponad 67%). 25% respondentów odnotowało ogólny spadek obrotów w relacjach z zagranicznymi klientami.

Co do przewidywań na kolejne miesiące, 30% badanych szacuje obroty niższe o 10%, 30% przewiduje spadek na poziomie 20-30%, a 17% nawet o 50%. Dużym problemem okazują się kłopoty z płynnością finansową (u ponad 46% badanych).

Jakie wnioski wyciągnęły chińskie biura tłumaczeń z  funkcjonowania w czasie epidemii? Ponad połowa badanych planuje usprawnić telepracę. Wiele przedsiębiorstw zamierza rozwijać ofertę dla marketingu internetowego, zainwestować w nowoczesne technologie i mocniej  skupić się na usługach świadczonych zdalnie.

 

W pisemnych bez przewrotu, ustni na home office

W tej wyjątkowej sytuacji, gdy większość aktywności przeniosła się do Internetu, tłumacze pisemni stoją zdecydowanie na mocnej pozycji. Praca zdalna to chleb powszedni w naszej branży, toteż problemy operacyjne są minimalne. W  kwestii wolumenów spadki widać przede wszystkim po stronie popytu od osób prywatnych i w branży rozrywkowej. Niektórzy odnotowują też skutki odsunięcia w czasie projektów lokalizacji oprogramowania. Ewentualne problemy dla tłumaczy pisemnych mogą wynikać z ograniczonej płynności finansowej klientów.

W dużo gorszej sytuacji znaleźli się tłumacze ustni, zwłaszcza konferencyjni. Ze względu na odwołanie większości wydarzeń i  ograniczenie mobilności wielu z nich straciło znaczną część zleceń. Przedłużający się lockdown (zamknięcie granic, ograniczenie handlu i   aktywności biznesowych i   prywatnych) może być dla wielu poważnym problemem. Organizacje zawodowe, w  tym Polskie Stowarzyszenie Tłumaczy Konferencyjnych i Związek Zawodowy Tłumaczy Przysięgłych, wystosowały pismo do premiera w tej sprawie, z propozycją zawieszenia obowiązku wnoszenia danin publicznych do czasu unormowania się sytuacji na rynku. Jak dotąd, o bezpośredniej odpowiedzi na pismo nic nie wiadomo.

Pomoc czy niemoc państwa

Czy możemy liczyć na pomoc ze strony państwa? Wygląda na to, że tak, a przynajmniej mogą niektórzy. Pierwsza propozycja rządu – możliwość odroczenia płatności składek ZUS – spotkała się głównie z oburzeniem ze strony przedsiębiorców. W ostatnich dniach propozycję zmodyfikowano. Prezydent Duda zapowiedział trzymiesięczne zwolnienie ze składek ZUS dla samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców; warunkiem umożliwiającym skorzystania ze zwolnienia jest jednak spadek przychodów o więcej niż 50% w stosunku do lutego 2020. Realnie niewiele przedsiębiorstw ma szansę zmieścić się w tym progu, biorąc pod uwagę chociażby marcowe fakturowanie zleceń z lutego.

Dodatkowo aktualny (na 23.03) projekt ustawy o tarczy antykryzysowej przewiduje m. in. możliwość dofinansowania wypłat i składek na ubezpieczenia społeczne pracowników przedsiębiorcy. Przewidziano też możliwość jednorazowego obniżenia podstawy opodatkowania i  udzielenia ze środków Funduszu Pracy jednorazowej, nisko oprocentowanej pożyczki dla mikroprzedsiębiorcy w kwocie do 5 tysięcy złotych. Projekt wprowadza też świadczenie postojowe dla zleceniobiorców i samozatrudnionych w wysokości 80 proc. minimalnego wynagrodzenia w przypadku, gdy przychód spadł o co najmniej 15 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Tłumaczy finansowych zainteresuje informacja, że projekt przewiduje możliwość zmiany terminów sporządzenia, ujawniania, przedstawiania, złożenia i publikacji sprawozdań finansowych, raportów, a także zestawień, opinii i decyzji finansowych.

Całość projektu (dla wytrwałych) można przeczytać tutaj.

Nie rzucim klawiatur!

Chociaż skutki wirusa z pewnością nie ominą branży tłumaczeniowej, agencje niezmiennie pracują, zachęcając klientów do korzystania z różnorakich usług zdalnych. Procentują wdrożone wcześniej systemy bezpiecznego przesyłania danych i rozwiązania oparte o chmurę. Na fali znalazły się tłumaczenia medyczne i e-commerce. Pojawił się także popyt na nieco zapomnianą usługę tłumaczenia telefonicznego.

Trudno uniknąć niepokoju w obecnej sytuacji, to zrozumiałe. Pamiętajmy jednak, że branża tłumaczeniowa, a szerzej nawet usług językowych, opiera się w   dużej mierze na rozwiązaniach zdalnych. Elastyczność oferty i inteligentne technologie to nasze główne szanse na dostosowanie się do niepewnych warunków.

 

 

 

 

Corporate Services działa sprawnie i bez zakłóceń, a wszystkie zlecenia są realizowane terminowo. Zachęcamy do kontaktu mailowego i telefonicznego.

 

 

 

[1] Źródło: A Survey Report on the Impact of COVID-19 on Language Service Providers in China; School of Translation and Interpreting, Beijing Language and Culture University, Institute of International Language Services, Beijing Language and Culture University, Institute of Language Services, Hebei Normal University for Nationalities, 27 lutego 2020

[i] https://slator.com/industry-news/china-releases-survey-on-how-the-coronavirus-is-affecting-the-language-industry/