Język

Jaśniej, proszę!

Autor: 21 marca 2019 Bez Komentarzy

Tekst „dobrze się czyta”, gdy jego kompozycja i terminologia są przemyślane i dopasowane zarówno do tematu, jak i do odbiorcy. Wystarczy poświęcić nieco uwagi, by nasze teksty mogły stanowić piękną wizytówkę świadczącą o profesjonalizmie i przystępności, a komunikacja z czytelnikami była o wiele efektywniejsza.

 

Dzięki swojej niezmordowanej działalności popularnonaukowej Stephen Pinker jest prawdopodobnie najbardziej znanym współczesnym lingwistą i kognitywistą na świecie.  Jak sam stwierdza, książka „Piękny styl. Przewodnik człowieka myślącego po sztuce pisania XXI wieku” to produkt uboczny wyników jego badań nad przetwarzaniem języka w mózgu i ciągłego kontaktu z zawiłymi konstrukcjami opracowań naukowych. Co dla nas ważne, najkrótsze podsumowanie wspomnianych badań brzmi: mózg woli prostotę. Choć książka powstała głównie z myślą o środowisku naukowym, Pinker podkreśla ten główny wniosek i podaje kilka wskazówek, o których warto pamiętać pisząc, tłumacząc i w jakikolwiek sposób przetwarzając teksty i wszelkie większe formy dla innych.

Jasno znaczy prosto i logicznie

Zdaniem naukowca zbyt często pomijamy fakt, że adresat nie ma tej samej wiedzy, co piszący, tymczasem piszemy najczęściej właśnie po to, by mu tę wiedzę lub pewne idee przekazać. Trzeba więc pisać tak, żeby w cudzej głowie zbudować tę konstrukcję od początku do końca: kluczowe dane umieścić na początku, objaśnić skróty, zacząć od prostszych zdań. Kluczowe jest tutaj uporządkowanie tematu najpierw dla samego siebie, gdyż tylko tą drogą możemy ustalić kompozycję i odpowiednio rozłożyć dane.

Gdy już ustrukturyzujemy temat, pora na popis biegłości językowej. Znajomość fachowych terminów robi wrażenie, ale nie nadużywajmy ich, zwłaszcza bez wyjaśnienia i kontekstu, który pozwoliłby umieścić je we właściwej sieci skojarzeń. Żeby uniknąć powtórzeń, lepiej przechodzić od pojęć węższych i specyficznych (takich jak „czapla”) do szerszych („ptak”) niż odwrotnie, choć nadal lepiej powtórzyć niż mnożyć wymyślne synonimy utrudniające czytelnikowi kojarzenie faktów i podmiotów. Okazuje się też, że choć przeciwności często kuszą nas stylistycznie, to ludzki mózg lepiej radzi sobie z formacjami podobnych pojęć niż z grupami konceptów ze sobą kontrastujących lub niezwiązanych.

Dla zachowania przejrzystości ważne są chronologia, łączenie zdań i właściwe określanie relacji pomiędzy nimi za pomocą odpowiedniego porządku „świata przedstawionego” i stosowania jednoznacznych spójników. Jak pisze Pinker, „spójny tekst to taki, w którym czytelnik zawsze wie, która relacja spójności łączy zdanie z następnym”[i]. Relacje spójności to między innymi rozwinięcie, egzemplifikacja, wyjątek, sekwencja przed-i-po, przyczyna-skutek i tym podobne. Niejasne nakreślenie połączeń między opisywanymi zdarzeniami znacznie spowalnia czytanie i może niekiedy wywołać znaczne zdziwienie odbiorców (Woźnica pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał).

Prawo i bezprawie, czyli uzus

Choć poprawianie wszelkich, nawet pozornych odchyleń od słownikowych norm wydaje się niektórym punktem językowego honoru, purytanizm językowy nie powinien przysłaniać autorowi (ani korektorom) celu, jakim jest przekazanie jasnego komunikatu odbiorcy. Granice zasad, o które należy i warto walczyć, są przedmiotem gorących dyskusji, jednak w przypadkach, gdy czujemy, że prostsze lub bardziej potoczne sformułowanie będzie najbardziej na miejscu, prawdopodobnie możemy się na nie skusić. Podobnie rzecz ma się z fachowymi żargonami i stylami, które mają dodawać powagi specjalistycznym tekstom, jednak finalnie skutkują znacznymi trudnościami w odbiorze. Stąd między innymi takie ruchy jak Plain English Campaign i Pracownia Prostej Polszczyzny, których celem jest usprawnienie komunikacji „laików” z instytucjami i urzędami i oczyszczenie jej ze zbędnych zawiłości. Więcej o polskim ruchu można przeczytać tutaj.

Tłumacz, czyli w pół drogi do czytelnika

Jedno z popularnych powiedzeń w branży tłumaczeniowej poucza, że „znajomość języka nie wystarczy, żeby zostać tłumaczem”. Pozostała część to przede wszystkim wiedza merytoryczna o tłumaczonych dziedzinach i tak zwana płynność językowa, czyli umiejętność formułowania precyzyjnych komunikatów w obu językach. Osiągamy ją poprzez znajomość ich specyficznych rytmów i dostępnych środków stylistycznych. Możliwości ingerencji w tekst po stronie tłumacza są najczęściej ograniczone, co jednak nie zwalnia nas z pewnego stopnia odpowiedzialności za jego przejrzystość dla odbiorcy. Możemy wiele zdziałać już zachowaniem wyważonej i spójnej terminologii i rozsądnym użyciem konstrukcji językowych, a jeżeli forma pozwala – także wygładzić nieco kompozycję. Nagrodą za tę gimnastykę niech będzie podwójna satysfakcja – zarówno nasza, jak i końcowego odbiorcy.

 

 

[i] S. Pinker, „The Sense of Style”, 2014,  polski przekład: Agnieszka Nowak-Młynikowska.

Zostaw odpowiedź